Relacja z Pucharu PZŻ 2014

  • Drukuj

Pogoda w Zatoce Puckiej jednym się podobała, niektórym będzie śniła się po nocach, jako koszmar.

Zanim wystartowaliśmy pierwszego dnia 420 i lasery zaliczyły niezliczoną ilość falstartów. Kiedy i nam w końcu się udało wiatr nie był zabijający, ale mocno zaczęło wiać dopiero w drugim wyścigu. Po kolejnym starcie było wiadomo, że i teraz nie będzie łatwo.

Drugiego dnia komisja popisała sie niesamowitą organizacją. Na pierwszy wyścig czekaliśmy ponad 2 godziny. Kiedy już wystartowaliśmy wiało nawet mocniej niż dnia poprzedniego, w drugim wyscigu zrobiliśmy pierwszy falstart generalny, nastepnie zobaczylismy czarną flagę, na którą złapało sie 5 osób, ale również flagę O, więc zawodnicy zakasali windtopy i wzięli sie do pracy na kursie pełnym. Ze wschodu przyszły chmury to dlatego to O, ale chmury nie te zwykłe, tylko ciemno granatowe. W pewnym momencie spadł ziarnisty deszcz, a po chwili pojawiły się błyskawice. Najpierw daleko, później coraz bliżej. Wiało bardzo mocno. Po przekroczeniu lini mety nie bardzo wiedziałam gdzie jest port, widoczność była dosyć ograniczona. Ale z uśmiechem płynęlismy do portu wiedząc że po dwóch wyścigach to już koniec.

Trzeciego dnia start został przełożony z godziny 11 na 10. Znowu w silnym wietrze rozegraliśmy 3 wyścigi. Wszystko poszło sprawnie i szybko. Podczas trzech dni mocnego wiatru zdążyła zbudować się całkiem fajna fala. Ten sezon oddaje nam wiatrem za poprzedni. Jeszcze nie było regat, podczas których chociażb jednego dnia nie byłoby wiatru. Te regaty były sprawdzianem jak, kto przepracował zimę.

 

Regaty były ogólne udane. Przebiegały jak zwykle w miłej atmosferze. Oprócz pucharów rozdano nagrody za zeszły sezon.

Beata Cela YKP Kraków